takfajniej...

18.06.2007 20.28 | Link
Moja dziewczyna naopowiadała mi o seksie w taksówce, o seksie z siostrą koleżanki i takich innych i pojechała do Sztokholmu. Nauka szła mi nawet dobrze, aż do tej soboty kiedy narkotyki i alkohol (czyt. weed and beer) zniszczyły mnie w parku zupełnie, a przez cały weekend zjadłem tyle mięsa, co przez ostatnie dwa miesiące. Dziś jak siedziałem w bibliotece, żeby się uczyć jedyne co szło mi dobrze to obcinanie dekoltów i pośladków. W sumie to tylko odliczam dni do 27 lipca, kiedy ruszam do Szwecji na tydzień seksu, wódki i narkotyków (w dowolnej kolejności). Moja dziewczyna umie się bawić, oj tak. Po drodze jeszcze The Presets, Surkin i Mr. Oizo w tak wąskich spodniach, że nie pomyl ich z getrami, bieliźnianej koszulce na ramiączka i koszulą z odciętymi rękawami. Rock and roll vs. rave (najbardziej nadużywane słowo sezonu) i chaotyczne notki vs. zrób wszystko żeby się nie uczyć, tylko o to mi chodziło, dziś.

>50/50< Wiley (albo wybierz sobie cokolwiek innego)

Komentuj (1)


11.05.2007 19.40 | Link
Wszystko przyćmił fakt, że zgubiłem mojego ipoda po tym jak użyłem go może pięć razy i dla którego wcześniej uszyłem sam, własnymi rękoma designerski pokrowiec. Przyćmiło to, że mam sponsora, który daje mi swoje nawet fajne ciuchy za to ze ja piję w opór i na parkiecie robię mój freakdancing, a każdy mnie fotografuje i wstawia na swoich stronach / blogach / pismach. Przyćmiło imprezę sprzed dwóch tygodni na której dostałem dwa niezłe mixtapy, Phra z Crookersów bije mi piątkę i jeszcze poznałem gościa od Nike ID Italia (więc może kiedyś doczekam się Air Maxów z nazwiskiem na boku) Przyćmiło to, że zaprosili mnie na prezentacje nowej kolekcji Tonniego Hilfigera z aftercoctailparty (na która zresztą nie mogłem pójść). Przyćmiło imprezę tydzień temu razem z całą redakcją jednego z najbardziej trendsetterskich włoskich pism including przejażdżki w 12 osób w jednym samochodzie z pijanym kierowcą i zaproszenie na before z Uffie przed jej impreza 30ego (przyjacie Uffie jest mi to dłużny). Przyćmiło imprezę w tę środę na której skończyłem w DJce z moim idolem Busy P, dwójka z Justice i Borutem ze Scuoli Furano (Tymek: nowe kawałki miażdżą, mam promo) wymachując koszulka Ed Bangera, która dał mi Pedro. Przyćmiło że ten sam Pedro ‘Busy P’ Winters włożył moje zdjęcie w koszulce mojego projektu/produkcji na swój majspejs (na dwa dni nawet jako główną) Przyćmiło to, że ta sam koszulka skończyła jako jedna z wizualizacji tamtego wieczoru na 6 (szesciu) wielkich telebimach. Przyćmiło że mam robotę i robię scenografie dla pierwszoligowych włoskich grup za dość porządne pieniądze. I przyćmiło nawet to, że ma super dziewczynę. Przyćmi też pewni jutrzejaszy rave z moim ulubionymi Bloody Beetroots. Jestem zrozpaczony.
Martwi mnie tylko jeszcze to, że moja dziewczyna się we mnie zakochała i mi na dodatek to powiedziała.

>Krew, pot, sperm i łzy< Eldo
>Sometimes< Kano
>Two and two< Talib Kweli

Komentuj (4)


26.04.2007 11.01 | Link
To był chyba najlepszy tydzień mojego życia. Tego nie da się po prostu tak opisać, ale... Niech będzie że to te małe historie tworzą to jedną wielką, która dzieje się w tysiącu miejsc, w której występuje tysiąc ludzi i z soundtrackiem tysiąca dźwięków, ale to i tak nie będzie TO. Zaczęło niespodziewanie w zeszłą sobotę w jakimś pseudo-rave’ie gdzie tak się skułem, że kupiłem pięć paczek papierosów (różnych) mimo że nie palę i do dzisiaj mam jakąś dziurę w prawej dłoni, poznałem pewną Meksykankę, a jakiś (nieznajomy mi) Włoch zaprosił mnie na bifor przed CSS dnia następnego. Całe szczęście istnieje majspejs bo jak tylko wstałem Meksykanka chciała być moja e-znajomą, a Włoch wysłał adres domu. Koło ósmej stawiłem się na ostatnim piętrze jakiegoś bloku z tarasem większym niż samo mieszkanie, gdzie poznałem panią dziennikarz z włoskiego Vogua, dziewczynę z myspace events Italia, organizatora dobrej serii imprez, jednego DJa którego sety zawsze mi się podobały, profesjonalna coolhunterkę i jedną studentkę mody (z reszta nie rozmawiałem). Z ostatnimi dwiema poszedłem na koncert CSS, który był absolutną bombą, a Lovefoxxx jest przesłodka (jak to mówi Klio) i idź koniecznie. W poniedziałek pozałatwiałem jeszcze jakieś zaległe sprawy, a już od wtorku zacząłem moją ‘pracę’ jako reporter tygodnia designu including all-acess pass czyli wszystkie otwarcia, imprezy i darmowe drinki. Tego dnia poszedłem spać o czwartej bo zaliczyliśmy dwa press releasy, pastę jakoś po drugiej i ładowanie zdjęć do internetu. W środę miałem tylko do odebrania zaproszenia z MTV na czwartek i wykład, który odbył się na trawniku przed uczelnia, wiec porobiłem trochę zdjęć i wróciłem przygotowywać się na piątek urodziny Pig Magazynu, który był jedna z większych bomb w tym sezonie. Stanęło na tym, że koło trzeciej/czwartej wlewałem sobie prosto do gardła, z butelki ukradzionej z baru, jakiś niezidentyfikowany alkohol. Wlewałem sobie i Meksykance, która tańczył na tym samym stoliku co ja, a co nie trafiałem zlizywał z niej jej kolega-gej. Ten wieczór mógłby się nigdy nie skończyć. Meksykanka skończyła nieprzytomna u naszej znajomej na kanapie, a ja na spacerze odprowadzając studentkę mody z CSS do domu. Szkoda tylko, że mieszka po drugiej stronie miasta i żeby dostać się z powrotem do siebie miałem dodatkowo 45minutowy spacer, i jakąś półgodzinną drzemkę w pociągu przed tym jak ruszył. Do domu wszedłem mocno po szóstej, a tam przy stole siedzi jakieś 6-7 osób (a dwie śpią na kanapie i na ziemi) i gadają w najlepsze. Po pięciu zawałach ze śmiechu poszedłem spać, a jak wstałem (wcześnie) to okazało się, że spało u nas 9 dodatkowych osób i na dodatek właśnie przyjechali moi znajomi. Było południe, cała 15 osobowa ekipa siedziała na zrzucie wśród wszystkich butelek, brudnych talerzy (zepsuła nam się zmywarka) resztek jedzenia i w morzu popielniczek, kiedy zadzwonił dzwonek. Wszedł pan i powiedział, że musi odciąć nam prąd bo nie zapłaciliśmy rachunku ze styczeń. Całe szczęście do wieczora wszystko już udało się wyrównać, znów mieliśmy prąd, a ja zdążyłem ogarnąć dom na styk przed tym jak weszli pierwsi goście. Przyszli na kolacje i kolejny bifor. To był wieczór MTV zaraz koło naszego domu, który na pewno był fajny. Ja byłem tylko chwilę bo studentka mody nie wytrzymała tyle Żubrówki na raz (nawet jeśli u niej w Szwecji połówka to jak mineralka) i musiałem odstawić ją domu. To nawet dobrze, bo piątek miał być ciężki i rzeczywiście był. Tego dnia zostałem ‘twarzą’ reporterów tygodnia designu wiec oprócz tego, że musiałem robić zdjęcia wszystkiemu, to musiałem też być swobodny przed kamerą, która śledziła mnie cały dzień. Było prawie 30 stopni, a ja w stroju naszego sponsora paradowałem przez całe miasto włącznie z moim campusem, gdzie przeszedłem w porze lunchu wzbudzając ogólną furorę. Na wieczór umówiłem się ze Szwedką (aka studentką mody) Poszliśmy do jednego baru, w którym oprócz tego, że się BYWA to jest mega dobra muzyka i ładni ludzie, a pan organizator jest super sympatyczny (i mówi żebym wpadał na realese/cocktail/after nowej kolekcji Tommiego Hilfigera w przyszłym tygodniu) Mieliśmy jeszcze pójść na koncert Man like me, ale zrobiło się za późno więc pokręciliśmy się tylko trochę, po raz trzeci w tym tygodniu natknąłem się na Ivana z Facehuntera, a potem Szwedka zaprosiła mnie na górę. Już po 13tej byłem na nogach dołączyłem do mojego kompana który krążył po różnych showroomach i galeriach, dostałem fajnego nowego toya do customizacji, a zaraz potem zaczęliśmy odhaczać miejsca z cocktailparties. Kolacja była na szybko u mnie i znów ruszyliśmy z butelką w dłoni (a’la Piotr, w proporcjach 1:1) Skończyliśmy w gigantycznym lofcie na drugim końcu miasta na ‘targach’ młodych projektantów i party z najlepszymi lokalnymi DJami. Całe szczęście to był ten sam drugi koniec miasta, w którym mieszka Szwedka. Tym razem udało mi się zacząć dzień dopiero o 15 i od razu poleciałem pomagać przy organizacji imprezy zamykającej cały tydzień. Zorganizowaliśmy dwie strefy barowe, załadowaliśmy 6 lodowek piwem, a resztę z 5000 butelek przenieśliśmy na zaplacze. Na moment wpadłem do domu i już byłem z powrotem, tym razem w roli barmana w jednym z tych barów, które zorganizowaliśmy wcześniej. Kuźwa, dawno się tak nie spociłem, ale całe szczęście około pierwszej skończyły się (darmowe) piwa wiec mogłem rozpocząć imprezę. Impreza była top, ja szalałem za DJem a tłum szalał razem ze mną. W domu znów nikt nie spał i znów jedliśmy kluski. Od poniedziałku wróciłem do mojego normalnego fajnego życia. Nadal jestem zmęczony, ale śpię z uśmiechem (i ze Szwedką).

>Gravitys Rainbow (Soulwax remix)< Klaxons
>She's My Man (Goose remix)< Sissors Sisters
>Low Mode (Surkin remix)< Goose

Komentuj (4)


18.03.2007 23.56 | Link
a (17:56:34): ja tu pracuje, że aż boli
a (17:57:49): wszyscy pracujemy w biurach
a (17:58:03): po 8 godzin dziennie

a: (18:05:01): a jak tam sprawy sercowe?

Ja się wypisuję z tego klubu. Zapadam się po ziemie. Zapijam tak, żebym nigdy już nie dał rady wyjąć głowy z piasku. Ja nawet nie mogę tego słuchać. Dwie najbardziej przerażające rzeczy o których można rozmawiać. Sam smutek. Moi 23letni znajomi w Polsce są już starzy i to strasznie boli. Ja jestem uśpiony, bo moi tutejsi znajomi w okolicach trzydziestki zachowują się młodziej, więc jak czasem dotrze do mnie klika takich tekstów to od razu mam symptomy depresji. Moi rówieśnicy w kraju myślą jak załapać się na staż w wakacje do jakiegoś biura za granicą, a ja jak wpisać się na listę na dobrą imprezę. Oni jarają się najnowszym projektem podpisanym Herzog & De Meuron ja Nike’ami Vanilla Ice. Oni w weekendy się uczą albo odpoczywają po pracy, a ja piję kolejnego darmowego drinka. Tam rozmawia się o pensjach, kolokwiach, deadlinach i narzeka na szefa, a tu o dobrym winie i nowym modelu Fiata. Tam myśli się o poważnych związkach, a tutaj z kim wrócę dzisiejszej nocy. Chcę być młody, ale nie chcę obudzić się jednego dnia z przysłowiową ręką w nocniku. Póki co jestem cyniczny. Naprawdę mam stracha. Chciałbym mieć odwagę brać narkotyki. Poważnie.

>What I need < Curses!

Komentuj (12)


16.03.2007 20.28 | Link
Raz na jakiś czas, raz na dwa tygodnie. Dziś nosze czapkę daszkiem do tyłu i słucham niezidentyfikowanego remixu ‘Sunshine’ Hovy. Mam już tak długie włosy, że te z lewej mogę założyć z prawe ucho zasłaniając te nieszczęsne zakola. Wyglądam na późne 90s, a jak kupię sobie Ray Bany (buhahaha) to będę już cały z poprzedniego stulecie (‘jak to dobrze, że fifty nie będzie dla mnie oldschoolem.” cyt. J.). Sznurówka zamiast paska, opaska zamiast czapki (no chyba że New Era, ale nich to szlag, dlaczego raperzy noszą tak duże czapki i wykupują te dla mnie idealne?), nerdowska koszulka w kratkę z podwiniętymi rękawami i idę w czwartek na koncert LCD Soundsystem a potem na Wielkie After Party z wielką butelką wódki. W międzyczasie byłem na koncercie Klaxonów, którzy rozdali karty i na którym to jakiś włoski fotograf z angielskim akcentem zaprosił na koncert CSS plus after exclusive gdzieś prywatnie maks 50osób. I tak nie wierzę, że to się zdarzy, ale śmiesznie. Myślę o koncertach, afterach, modzie i masterze z copywritingu i reklamy za trzynaście tysięcy euro. Mam wiosnę (na uczelni) więc myślę głownie o pupach i biustach, ale najbardziej myślę o Los Angeles. Stamtąd to już naprawdę blisko do Nowego Yorku.

>Turfs Up (remix)< Beeda Weeda + Too Short + E-40 + San Quinn + Turf Talk + Dem' Hoodstarz & The Team (już bardziej cykać nie może)

Komentuj (0)


27.02.2007 23.59 | Link
Zero konkretów, zero weny, jakieś tam przyjemności. Wróciłem do alkoholu i narkotyków. Sam nie wiem skąd wziął się pomysł, żeby to limitować, przepadło. Wpadł wreszcie prawdziwszy hedon. Podobno jestem maskotką imprez i (naprawdę!) chłopcy mnie szarpią za włosy. Nie mam nowych pomysłów, nic, nawet jak piję kawę w samej bluzie przed szkołą popalając w pełnym słońcu. Mam pieniądze, które przepuszczę w raz dwa trzy, już nie mam. Książka o logach, New Era i Vandale bo nie umiem oszczędzać ani na iPoda ani tym bardziej na aparat. Trzynaście tysięcy euro na rocznego mastera z komunikacji musiałbym wygrać na loterii. Nie gram na loterii. Oglądam serial dla młodzieży i chcę czegoś nowego. Wyjechać też. Bilet do Nowego Yorku musiałbym wygrać w konkursie. Startuję w konkursach. Średnia ta wiosna. W tym roku tez nie byłem na desce.

>Gold Lion (Diplo's Optimo Remix)< Yeah Yeah Yeahs (mp3 blogi są moim nowym uzależnieniem, 'piszę' też o muzyce)

Komentuj (2)


11.02.2007 11.51 | Link
Jak zaczynam myśleć o mojej poważnej aka dorosłej przyszłości od razu potrzebuję czegoś słodkiego. Zakładam więc moją czapkę z różowym pomponem, wsiadam na hulajnogę i lecę do sklepu kupić Kinder Niepsodziankę albo Nutellę, taki jestem poważny i dorosły. Jak zaczynam myśleć o mojej poważnej aka dorosłej przyszłości nie mogę zasnąć, a jak się budzę okazuje się, że moje łóżko stało się za miękkie i wszystko mnie boli. Jak zaczynam myśleć o mojej poważnej aka dorosłej przyszłości muszę oddychać dużo szybciej... ze strachu. O poważnym, nie osobistym.

>Black Gloves< Gosse

Komentuj (0)




11
05 | 04 | 03 | 02 | 01 | 10
12 | 11 | 10 | 09 | 08 | 07 | 06 | 05 | 04 | 03 | 02 | 01 | 09
12 | 11 | 10 | 09 | 08 | 07 | 06 | 05 | 04 | 03 | 02 | 01 | 08
12 | 11 | 10 | 09 | 08 | 07 | 06 | 05 | 04 | 03 | 02 | 01 | 07
12 | 11 | 10 | 09 | 08 | 07 | 06 | 05 | 04 | 03 | 02 | 01 | 06
12 | 11 | 10 | 09 | 08 | 07 | 06 | 05 | 04 | 03 |